Artykuły Forum Firmy  
 
 
Szukaj:
 
 
Reklama
Panel użytkownika
Login: 
Hasło: 

  •  nie posiadasz jeszcze konta ?
Sonda
Jak często korzystasz z wypożyczalni narzędzi oraz co wypożyczasz?
 
nie korzystam
1/kwartał
1/miesiąc
2-5/miesiąc
częściej niż 5/miesiąc
myjka ciśnieniowa
odkurzacz do prania dywanów
betoniarka
wiertarka/młot
rusztowanie
VAN
spawarkę
inne
Sonda
Jaki zawód wykonujesz?
 
Dekorator
Stolarz
Murarz
Hydraulik
Plytkarz/Glazurnik
Elektryk
Pomocnik
Kierowca
Operator maszyn
Architekt
Kierownik budowy
Dyrektor
inny
Baza firm
Kategoria:

Junk Masters18.05.2011
Pawel Witkowski31.01.2012
Champion Color Plus24.01.2012
ZRB Stratus21.01.2012
JT-SERWIS11.01.2012
Mebletek Uk10.01.2012

Aktualności

Kwestia podejścia do tematu


aktualizacja 11 lipiec 2008 | godz. 20:59
 
- Nie umiesz zbić paru desek? Nie dasz rady tego wypoziomować? To przecież potrafi każdy facet. Takie i podobne opinie słyszymy od dziecka. Cóż... każdy mężczyzna w Polsce musi znać się niemal na wszystkim. To dla nas zrozumiałe i oczywiste. Dobrą stroną zjawiska jest ceniona przez gospodarzy niesamowita mobilność Polaków. Polak zna się na wszystkim, a jeśli, przypadkowo nie, to wkrótce się nauczy. Tu wygląda to inaczej – specjalizacje są bardziej zawężone.

Na budowie w Wielkiej Brytanii każdy ma jakiś tytuł – adekwatny do wykonywanego zajęcia. Będzie tu, więc prócz stolarza, malarza czy tynkarza cały szereg pomocników: elektryka, hydraulika itd. To nazewnictwo charakteryzuje się, więc dość dużym rozdrobnieniem. Dlaczego się tak dzieje? Dlatego, że dużo jest fachów, a pomocnicy przyporządkowani są do każdego z nich.

W Polsce sytuacja jest zgoła inna; jeżeli ktoś zna się na wielu rzeczach – nieraz nie będzie potrzebował pomocnika. Sam pomocnik też będzie bardziej wyspecjalizowany.

Należałoby spytać o przyczynę zjawiska. Tu odpowiedzi są proste. Chodzi przede wszystkim o mentalność i okoliczności. W naszym rodzinnym kraju przeciętny zjadacz chleba wzywa fachowców do domu dość rzadko. Z przyczyn ekonomicznych woli sam dokonać bieżących napraw. Co innego w Wielkiej Brytanii fachowcy są wzywani, bo po prostu więcej ludzi na to stać. Tu znajomość domowych napraw i technik nie jest jednym z wyznaczników męskości – w Polsce zdaje się być.

Oba zjawiska mają różne strony. W wypadku Polskiej gospodarności następuje obniżenie kosztów, a więc i wydatków gospodarstwa domowego. Kij ma jednak dwa końce. Brytyjczyk korzystający z usług fachmanów podwyższa ich dochód, płaci podatek i napędza koniunkturę. Państwo dostaje podatek, spec – honorarium, klient – zamówioną usługę. Korzyści są wymierne dla wszystkich.

Ten element nie będzie występował w wariancie polskim. Przy naprawie własnym sumptem nie wzrasta popyt na usługę firmy (może się pojawić wtórnie, gdy okaże się, że domorosły naprawiacz nie poradził sobie z zadaniem i musi wezwać specjalistę). Pieniądze nie zostają wydane, nie ma, więc i podatku, i zysku. Cóż począć jednak, gdy pieniędzy brak...

Węższej specjalizacji w Brytyjskim systemie budowlanym towarzyszy też sztywniejszy podział ról. Po prostu każdy robi swoje. Nieraz dochodzi do paradoksalnych sytuacji, gdy np. przeszkadzające materiały musi przenieść labourer pracujący w danym momencie gdzie indziej, chociaż sam fachowiec zrobiłby to szybciej. Nie da rady! Każdy ma robić swoje.

Jak już wspomniałem to nasze nastawienie nauczyło nas wiele, a korzyści są wymierne. Polacy dzięki temu zyskują w oczach gospodarzy, toteż zasada majsterklepki ma swoją dobrą stronę.

Ze swej strony nie ukrywam jednak, że jeśli miałbym stracić pół dnia, stręcząc nad robotą, o której nie mam bladego pojęcia – wolałbym zapłacić. Niech przyjdzie spec, niech sobie chłopak zarobi. Świętego spokoju nie kupi żaden szmal.

Artur Wielgus


 
Skomentuj
 
Autor
E-mail
Treść
Portal buduj.co.uk nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
buduj.co.uk © All rights reserved   tworzenie stron www