Artykuły Forum Firmy  
 
 
Szukaj:
 
 
Reklama
Panel użytkownika
Login: 
Hasło: 

  •  nie posiadasz jeszcze konta ?
Najczęściej czytane artykuły
Aktualności
Biznes
Sonda
Jaki zawód wykonujesz?
 
Dekorator
Stolarz
Murarz
Hydraulik
Plytkarz/Glazurnik
Elektryk
Pomocnik
Kierowca
Operator maszyn
Architekt
Kierownik budowy
Dyrektor
inny
Artykuł

Trzecia „rocznica” kryzysu


aktualizacja
 
Recesja minęła, czy czuć jej powiew?

Właśnie 15 września 2008 roku uznano za symboliczną datę ostatniego globalnego kryzysu. Co wtedy się stało? Doszło do bankructwa banku Lehman Brothers, czwartego co do wielkości banku inwestycyjnego w Stanach.
Rzecz jasna, kryzys nie rozpoczął się wtedy, bo pewne symptomy obserwowano już w 2007 roku. Wracając jednak do banku, to powodem upadku były tzw. toksyczne aktywa związane z amerykańskim rynkiem nieruchomości.

Jako że podobne aktywa w swoich portfelach mają inne wielkie instytucje finansowe, na rynku wybucha panika. Giełdowe indeksy zaczynają pikować, tracąc dziennie po kilka procent. Gwałtownie tracą na wartości także waluty uważane za ryzykowne, w tym nasz złoty.
W krótkim czasie kryzys rozlewa się na cały świat - nawet na rynki, gdzie o toksycznych aktywach nikt nie słyszał.

Wszystko dlatego, że po upadku LB pojawia się pytanie: kto zbankrutuje następny. W rezultacie banki przestają sobie ufać i pożyczać pieniądze obawiając się, że mogą ich nie dostać z powrotem. Tak zamiera rynek międzybankowy, czyli układ krwionośny światowego systemu finansowego. Brak płynności w bankach powoduje gwałtowny spadek akcji kredytowej i w rezultacie kryzys finansowy przemienia się w kryzys realnych gospodarek. PKB kolejnych gospodarczych potęg zaczynają się kurczyć, a prywatne firmy na całym świecie upadają i na potęgę zwalniają pracowników. Wirtualny kryzys, który do tej pory dotykał tylko finansjery, uderza w zwykłych ludzi.
Rok 2009 to wielka wojna z kryzysem. Rządy globalnych potęg gospodarczych wytaczają przeciwko niemu najcięższe działa: obniżają stopy procentowe niemal do zera i pompują w rynki miliardy dolarów, euro, jenów.

Wreszcie gospodarki powoli zaczynają podnosić się z kolan, a na rynki wraca optymizm. 2010 r. przynosi wzrosty zarówno jeśli chodzi o PKB, jak i giełdy. Tylko niektórzy ekonomiści przebąkują, że to jeszcze nie koniec i mówią, że możemy mieć do czynienia z kryzysem w kształcie litery W - a ten po pierwszym odbiciu przynosi kolejne załamanie.

W 2011 roku okazuje się, że ci prognostycy mogą mieć rację.  Nadwyrężone gigantycznymi planami pomocowymi budżety państw zaczynają mieć kłopoty. Rosnące deficyty i długi publiczne zaczynają być problemem państw strefy euro (Grecji, Irlandii, Włoch, Portugalii, Hiszpanii), ale także USA. Niedawno agencja Standard&Poor's pierwszy raz w historii obniżyła amerykański rating kredytowy. W najgorszej sytuacji jest jednak Grecja, która przez lata żyła ponad stan zapewniając swoim obywatelom hojną osłonę socjalną. Na rynki wraca strach - indeksy na giełdach znów pikują, waluty krajów rozwijających się znów tracą. Gospodarki jeszcze rosną, ale ten wzrost jest minimalny i pojawiają się obawy, że jeszcze w ostatnim kwartale tego roku wróci recesja.

Co gorsza kłopoty znów zaczynają mieć banki, które niejako w podzięce za ratunek jaki otrzymały od rządów podczas pierwszej fali kryzysu kupowały na potęgę państwowe papiery dłużne. Teraz, gdy na skraju bankructwa znalazła sie Grecja, banki znów stoją w obliczu ogromnych kłopotów. Wczoraj agencja ratingowa Moody's obcięła oceny wiarygodności kredytowej najważniejszych francuskich banków - Societe Generale i Credit Agricole. Powodem jest fakt, że obydwa w swoich portfelach posiadają dużo grackich obligacji, które w przypadku ewentualnego bankructwa Aten staną się bezwartościowe.

Z wyliczeń Moody's wynika, że przy najczarniejszym scenariuszu, Societe General na greckim długu może stracić aż 1, 5 miliarda euro. Gdyby do tego doszło na rynek międzybankowy mógłby wrócić brak zaufania i historia zatoczyłaby koło...

Sytuacja w Wielkiej Brytanii również nie napawa optymizmem: bezrobocie się „buja”, ale jednak jest wyższe niż przed laty, budowlanka kuleje, a sprzedaż domów spada ostatnio do najniższego poziomu od roku 1923.

Co do Polski, to w czasach najsilniejszego kryzysu notowany był tam dość duży wzrost gospodarczy, ale widząc choćby postępy – a raczej ich brak – w przygotowaniach do Mistrzostw Euro 2012 myśleć należy, że nawet jeśli kiedyś istniał impet, to z pewnością dość szybko i gwałtownie wyhamował.

W Unii kryzys przeżywa euro, a prognozy są czarne.

Zimny oddech recesji czuje na swoich plecach większość państw. Pytanie: jak długo?


Paweł Kątny

Źródło: Internet

 
Poleć znajomemu
 
Autor
E-mail znajomego
Podobne artykuły
Zostań Asem! 14.02.2012
Buduj Network w listopadzie 10.11.2011
Park bez drzew 07.10.2011
Polska energetyka, europejski poziom 30.09.2011
Euro-giganci na polskich budowach 19.08.2011
Polaka znak 05.08.2011
 
 
Skomentuj
 
Autor
E-mail
Treść
Portal buduj.co.uk nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
buduj.co.uk © All rights reserved   tworzenie stron www