|
Nie wszyscy pamiętają czasy socjalizmu. Tak się składa, że ja jeszcze je pamiętam, chociaż byłem wtedy dzieckiem. Powiedzonko, które zacytowałem, było moim zdaniem realizowane w praktyce. Widziało się to, a raczej dawało się to odczuć na każdym kroku. Przykłady mógłbym mnożyć.
Pamiętam, gdy miałem nie wiele ponad 10 lat, pewnego dnia szedłem z moja mamą do lekarza. Pod drodze mijaliśmy robotników, zapewne wykonujących prace interwencyjne, polegające na malowaniu krawężników. Było tych robotników co najmniej trzech. Kiedy wracaliśmy – a minęło dobre 40-50 minut zdołali oni pomalować 11 krawężników.
Pracę w okresie socjalizmu znakomicie, acz w krzywym zwierciadle portretował nieodżałowany w pamięci reżyser Stanisław Bareja. Wystarczy sięgnąć po jego filmy z lat 70 i 80, takie jak: Brunet wieczorową porą, Miś, Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?, czy Nie ma róży bez ognia. To w Brunecie… była scena, gdzie dziadek stojący z wnuczkiem na moście (wnuczka grał, notabene syn reżyser, Jasiek) pokazując palcem na robotników odśnieżających stolicę powiedział: - I widzisz, wnusiu, znowu jeden pracuje, a wszyscy stoją. Jednakże tym jednym pracującym był jak na ironię przestępca, chcący w ten sposób odwrócić od siebie uwagę…
Do czego zmierzam? Otóż wydaje mi się, że pewne nawyki mogą być trwałe. Pytanie brzmi: Czy taki właśnie „socjalistyczny” sposób pracy nie przywędrował z nami na wyspy? Udzielenie odpowiedzi na pewno nie będzie łatwe – bo w życiu nic nie jest tylko czarne, czy białe.
Wnosząc po dobrej i utrzymującej się o nas opinii gospodarzy, raczej nie należymy do leni. Co mnie jednak ciekawiło, a wynikało z moich osobistych obserwacji, to, to że Polacy na wyspach zdawali się pracować lepiej niż w ojczyźnie. Może po prostu w Anglii wymagania, co do pracy są niższe? Może nasi czując, że można lepiej zarobić zaczęli się bardziej starać? A może, to wszystko na raz?
Proszę nie zrozumieć mnie źle – nie twierdzę, że Polacy są leniwi i wykorzystują naiwność gospodarzy. Co to, to nie. Po prostu pamiętam sposób pracy w Polsce i porównuję do pracowitości Polaków tu.
Sprawa następna, to moim zdaniem jednak przesiąknięcie niektórymi złymi nawykami. Pytałem nieraz budowlanych bossów-Polaków, tu w UK, dlaczego nie zatrudniają starszych wiekiem fachowców. Często odpowiadano mi, że ze względu na obawę przed problemem z alkoholem. Może nawyk picia w pracy przez niektórych został wyniesiony z czasów socjalizmu.
Przyznam, że spotykałem się tu w Wielkiej Brytanii z postawą typu: Zarobić, a nie pracować. Jednak określiłbym to, jako zjawisko marginalne.
Z drugiej strony, jeśli ktoś nie będzie chciał pracować, to każdy pretekst będzie dla niego dobry i nie będzie musiał tłumaczyć się „socjalistycznym podejściem do tematu”.
Artur Wielgus
|