|
Jak długo przebywa Pan na Wyspach Brytyjskich?
Przyjechałem w czerwcu 2005 roku.
Czym zajmował się Pan na początku?
Pracowałem w angielskim oddziale amerykańskiej firmie, do którego przeniosłem się z jej polskiego przedstawicielstwa. Jednak po pół roku zrezygnowałem z tego i rozpocząłem własną działalność.
Czym zajmuje się firma Yellow Octopus?
Zajmujemy się sprzedażą odzieży outletowej do szesnastu krajów w Europie środkowo-wschodniej, Afryce i na Bliskim Wschodzie.
Jakie to kraje?
Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Czechy, Słowacja, Polska, Rosja, Ukraina, Białoruś i Czarnogóra – to Europa. Jeśli chodzi o Bliski Wschód to: Izrael i Egipt, a w Afryce, Nigeria.
To brzmi imponująco. Czy zajmował się tym Pan w Polsce?
W żadnym razie. Pomysł narodził się w Anglii po analizie tego, na co jest popyt w Europie Wschodniej.
Gratulujemy Panu i firmie ostatniego wyróżnienia Królowej Brytyjskiej – Queen’s Award for Enterprise 2010. Wiemy, że jest to nie jedyne wyróżnienie.
Dziękuję za gratulacje. Tak, to nie jedyne wyróżnienie, jednak zdecydowanie najbardziej prestiżowe z dotychczas otrzymanych. Możemy pochwalić się jeszcze między innymi takimi nagrodami jak: BT Business Essence of the Entrepreneur 2008, nagrodą ABDN International Business of the Year 2008, czy wyróżnieniem magazynu Growing Business - Young Guns 2009.
Mam nadzieję, że ten nasz sukces i jego medialność pomoże innym polskim firmom, pomoże ludziom uwierzyć w siebie, we własne możliwości. Jesteśmy pierwszą polską firmą, która może się pochwalić takim wyróżnieniem, ale chcemy, żeby tych polskich firm było jak najwięcej. Tego życzę Polakom na Wyspach.
Czy to przypadek, że najbardziej prestiżową nagrodę biznesową w UK otrzymuje firma założona przez Polaka?
Myślę, że w takich konkursach nie ma przypadków, gdyż firmy są audytowane, pod uwagę bierze się wiele czynników, a o wszystkim decyduje specjalnie powołana komisja.
To bardzo krzepiące i chciałoby się powiedzieć, że Polacy umieją znaleźć się na tej krętej przecież ścieżce brytyjskiego biznesu. Jakie jest Pana zdanie?
Osobiście uważam, że Polacy to jeden z najzdolniejszych narodów Europy. Problem polega na tym, że za mało wierzymy w siebie i brak nam odwagi. Podkreślam jednak, że z pewnością nie brak nam wiedzy, umiejętności i zdolności do ciężkiej pracy.
To jest takie kuriozalne, bo przykładowo w Londynie nie brak polskich biznesów, które naprawdę mają się czym pochwalić, jednak przeciętnemu Brytyjczykowi Polak kojarzy się z biznesem budowlanym.
Nie ma w tym nic złego. Jako społeczność tym się na wyspach wyróżniamy. Rzecz, jednak w tym, żeby te firmy rosły, wychodziły z roli podwykonawców, a stawały się niezależnymi kontraktorami.
Mnie się wydaje, że Polacy mają przewagę nad innymi narodowościami choćby z tego względu, że życie w „realnym socjalizmie” sprawiało, że musieli kombinować.
To, o czym Pan mówi nazwałbym organizowaniem swojej rzeczywistości, bo faktycznie do tego zmuszała nas sytuacja. Z kolei ta zdolność, to podstawa przedsiębiorczości. Uważam, że nasza przeszłość w pewnym sensie nie jest naszą zmorą, a nam pomaga. Narody Zachodniej Europy - zwłaszcza młodsze pokolenie – są przyzwyczajone do tego, że wszystko podawano im na tacy, a to ich rozleniwia. Młody Polak ma tu przewagę.
W firmie zatrudnia Pan głównie Polaków?
Personel jest mieszany, jednak większość stanowią Polacy. Przy obsadzaniu stanowisk nie kieruję się jednak sentymentami, po prostu Polscy pracownicy są najbardziej efektywni, lojalni i sumienni.
Czy istnieje coś takiego jak recepta na sukces?
Moim zdaniem będzie to przede wszystkim: wiara w siebie, odporność na przeciwności losu i ciężka praca. Połączenie tych trzech elementów gwarantuje sukces.
Rozmawiał:
Artur Wielgus
|