|
Consulting Engineers’ może pochwalić się długim stażem – wszak firma istnieje od 1961 r. na stałe zatrudnione są 3 osoby, co przy tego typu działalności jest rzeczą normalną. Na początku firma działała na zasadzie partnership, a od roku 1991 jest limited company. Od tegoż roku datuje się współpraca z Consulting z dr Teresą Krakowską – Do Wielkiej Brytanii przyjechałam w 1981 roku. Kończyłam wtedy w Polsce studia i miałam przedłużone wakacje. Potem był stan wojenny, więc zdecydowałam się tu zostać. Podjęłam w Wielkiej Brytanii studia magisterskie, doktoranckie i egzaminy zawodowe do instytutu.
Consulting zajmuje się projektowaniem. W tym zakresie znajdą się, zatem konstrukcje, głównie budowlane. Jest to, jak wiadomo, zagadnienie niezwykle szerokie. Często firma współpracuje z architektem, przygotowującym ramifikację. Zadanie Consulting, to przygotowanie projektów konkretnych elementów konstrukcyjnych. Kompania zrzeszona jest w Institute of Structural Engineers – członkowstwo tego instytutu daje status Chartered Engineer. Jest także członkiem Association For Consultancy and Engineering. Te ciała należą do najbardziej prestiżowych instytucji w Wielkiej Brytanii. Na czym polega jednak status chartered? – Ten status- mówi pani Teresa – jest w Wielkiej Brytanii, w naszej branży ważniejszy niż stopnie naukowe. Polega to na tym, że jest się członkiem instytutu zawodowego. Institute of Structural Engineers, w materii głównej opinii jest nawet ważniejszy. Żeby się do niego dostać, w większości wypadków trzeba zdawać egzamin i mieć adekwatne doświadczenie. Egzamin, natomiast polega na wykonaniu konkretnego projektu. Zdaje go około 30% dopuszczonych, czyli sito weryfikacyjne jest dość gęste.
Consulting Engineers’ Co-Partnership współpracuje z polskimi biznesmenami. Firma zajmuje się także roszczeniami ubezpieczeniowymi. Wypadki takie jak pożar i zalanie wodą zdarzają się wszędzie, jednak, w Londynie dochodzi też do innych: - Grunt Londyński, to glina, drzewa zabierają z niej wodę i dom pęka. Tym tez się zajmujemy, współpracujemy z firmami mającymi kontrakty z Loss Adjusters.
Oprócz nietypowych warunków gruntowych, literalnie, także i w przenośni, obecnie w Londynie mówi się o nienajlepszym gruncie na rynku budownictwa. Czy, zatem taka sytuacja ma wpływ na ogólną kondycje firmy? – W naszym przypadku, załamanie rynkowe ma wpływ na pomiary. Otóż, gdy ktoś kupuje budynek, żeby dostać pożyczkę, musi sprawdzić, w jakim ten obiekt jest stanie. Jeżeli napotyka się problemy, to ludzie zwracają się do takich firm jak nasza. Wykonanie pomiarów, to dla wielu problem. Przyznam, że teraz ta część podupada. Rynek, obecnie zmienił się – przede wszystkim pod względem koniunktury. Jednak, jeżeli idzie o projektowanie – wręcz przeciwnie – na brak zajęcia nie narzekamy.
Wachlarz zleceń firmy jest, więc szeroki. Zawsze jednak są prace uważane za najciekawsze i te mniej, a nawet nudne. – Najbardziej lubię budynki historyczne. Mieliśmy szalenie ciekawy projekt na Belgrave Square – budynek z 1830 r. My otwieraliśmy po raz pierwszy pewne elementy wewnątrz budynku. To bardzo ciekawie, gdy widzi się na własne oczy jak coś zostało skonstruowane. Na Highgate, natomiast pracowaliśmy przy budynku z XV wieku. To fascynujące. Nowe budynki też są ciekawe, ale zrobione w ten sposób, że wszystko wynika z rysunku. Nie trzeba się im zbytnio przyglądać. Najnudniejsze prace, to detalowanie zbrojenia w konstrukcjach żelbetowych, ale teraz są od tego programy komputerowe.
Nowa emigracja, siłą rzeczy musi różnić się od tej wcześniejszej. Będzie to masowość, zróżnicowanie. – Ludzie z okresu mojej emigracji nie mieli możliwości (przynajmniej teoretycznie) powrotu, dlatego też starali się zagospodarować sobie życie w ten sposób, by zostać tu na stałe. Teraz podróże są łatwe, więc ludzie z nowej emigracji są mobilni. Nie brak wśród nich ludzi ciekawych, są tacy, którzy przyjeżdżają tu nie tylko po to, by pracować fizycznie, ale uczyć się i studiować. Szkoda mi tych, którzy mimo wykształcenia, od lat pracują na placach budów i nie starają się zmienić swojej sytuacji. Uważam, że w tym kraju możliwości są niesamowite. Polacy dobrze radzą sobie na emigracji, maja w UK wyrobiona dobra opinię.
Pytana o receptę na sukces, dr Teresa Krakowska odpowiada: - Powierzona pracę wykonywać jak najlepiej, a klienta traktować jak króla. Zadowolony klient, to rekomendacja, a to jest w Wielkiej Brytanii bardzo istotne.
Artur Wielgus
|