|
Czym zajmuje siê firma Jacek Streich Construction?
Jacek Streich: Zajmujemy siê g³ównie mniejszymi robotami budowlanymi jak np: adaptacja strychów, ³azienki, przebudówki. Oczywi¶cie wykonujemy tak¿e prace zwi±zane z remontem i dekoratork±. Czasem zdarzaj± siê projekty kompleksowe, gdzie trzeba co¶ zburzyæ i postawiæ na nowo. Je¶li chodzi o klientów to w¶ród nich przewa¿aj± osoby prywatne, ale równie¿ zdarzaj± siê nam projekty komercyjne.
Jak d³ugo jeste¶cie na rynku?
JS: Od oko³o o¶miu lat.
Artur, a jaka jest Twoja rola? Ty i Jacek wzajemnie sobie pomagacie?
Artur Gawroñski: Ja zajmujê siê prowadzeniem projektów. Przebran¿owi³em siê z prowadzenia mniejszych projektów na wiêksze. Ja mam kontakt z klientem, a poszczególne firmy, w tym firma Jacka zajmuj± siê czê¶ciami projektów. Moja firma nazywa siê Art Vision Design. Dzia³amy od 2005 roku. Klientów mamy dobrych i stale ich przybywa.
Pytanie do Jacka. W Polsce by³e¶ znany z dzia³alno¶ci raczej niezwi±zanej z budowlanka. Mo¿esz powiedzieæ na ten temat parê s³ów?
JS: Sport zawsze by³ obecny w moim ¿yciu. Jako m³ody ch³opak by³em w szkole sportowej. Siatkówka, pi³ka no¿na, hokej na lodzie – to wszystko mnie interesowa³o. Gdy masz parê lat i ogl±dasz telewizjê, to mówisz sobie: chcê byæ pi³karzem, chcê byæ stra¿akiem, a ja chcia³em byæ s³awny. Pochodzê z Torunia, a tam by³y mo¿liwo¶ci do rozwijania talentów sportowych. Moja mama by³a wio¶lark±, wiêc pewnie to wp³ynê³o na to, ¿e ja równie¿ zosta³em wio¶larzem. Wst±pi³em do klubu wio¶larskiego. Po pierwszym roku by³em drugi na spartakiadzie. Nastêpnego roku wygra³em, by³em ju¿ w kadrze juniorów na mistrzostwach ¶wiata. Rok pó¼niej by³em w pierwszej trójce w seniorach. Pojechali¶my na mistrzostwa ¶wiata w Kopenhadze. Tam siê nie powiod³o. Mia³em jednak wiele sukcesów. Na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku nasz zespó³ zdoby³ br±zowy medal. Rekordzist± Polski by³em ponad 20 razy. Na mistrzostwach ¶wiata w 1991 roku zajêli¶my trzecie miejsce w kategorii czwórka ze sternikiem, w 1993 roku w kategorii czwórka bez sternika zajêli¶my drugie miejsce, za¶ w 1995 wywalczyli¶my w tej kategorii br±z. Parê lat potem jeden z naszych kolegów zachorowa³ i ju¿ niestety nie da³o siê odnosiæ sukcesów. My, jako zespó³ byli¶my zgrani i gdy kogo¶ brakuje, to ju¿ nie to samo. By³a te¿ w nas taka wewnêtrzna rywalizacja, chêæ pokazania, ¿e siê jest lepszym, a moim zdaniem na tym polega sport.
Co sk³oni³o Ciê do przyjazdu tu, na Wyspy Brytyjskie?
JS: Ja bêd±c ju¿ w Wielkiej Brytanii odnosi³em jeszcze w Polsce sukcesy sportowe. Mia³em jechaæ na Olimpiadê z Sydney, a kolega z ³ódki by³ trenerem kadry i mimo, ¿e by³em najlepszy on mnie z tej ³ódki wysadzi³. Ja to komentowa³em w mediach, to by³ skandal w wio¶larstwie. Po tym zaj¶ciu podziêkowa³em za wspó³pracê.
Sport i budowlanka, jak pokazuje ¿ycie czêsto id± w parze. Adam Ma³ysz jest z zawodu dekarzem, Wojciech Fortuna mia³ w Stanach firmê remontow±, firmê budowlan± ma te¿ s³ynny z kiepskich wyników angielski skoczek narciarski Michael „Eddie the Eagle” Edwards. Co¶ w tym, zatem jest…
JS: Najwyra¼niej. Ja uwa¿am, ¿e budowa to te¿ wyzwanie, tak jak sport. To mi siê w³a¶nie podoba. Tu stale trzeba co¶ udowadniaæ, pokazaæ jako¶æ pracy, wyrobiæ siê w czasie. Poza tym, to przecie¿ nie tylko praca, bo zleceniodawcom dajesz co¶ od siebie oni to szanuj±, mimo, ¿e nie ma to wymiaru materialnego. Ja siê tu odnalaz³em, bo przecie¿ w Polsce zajmowa³em siê czym¶ innym – treningiem i sportem, a wiêc zarobkowo nigdy nie pracowa³em. Tutaj zaczyna³em jak pewnie ka¿dy – od podstaw, z pozycji pomocnika. Teraz mam w³asn± firmê, któr± chcê rozwijaæ i je¶li czego¶ nie wiem, to nie bojê siê pytaæ. To pop³aca.
Ile osób zatrudniasz?
JS: jest to grupa sze¶ciu do o¶miu osób, ale w zale¿no¶ci od etapu projektu s± te¿ pracownicy dochodz±cy.
Czy zauwa¿yli¶cie kryzys w bran¿y?
JS: Tak, zleceñ by³o mniej. To by³o odczuwalne.
AG: Recesja uderzy³a we wszystkich, ale nie w jednakowym stopniu. Najbardziej ucierpia³y wiêksze firmy. Sam znam historiê jednego sklepu sieciowego, w którym obroty spad³y o 40%. Na szczê¶cie oby³o siê bez zamykania kluczowego sklepu w Londynie.
Czy wydaje siê Wam, ¿e Polscy dobrze robi± tu biznes?
JS: My¶lê, ¿e bardzo dobrze, nawet wy¶mienicie. Mój kolega zatrudnia w du¿ej firmie 100 osób. To chyba o czym¶ ¶wiadczy.
AG: Potrafimy tu robiæ biznes. Jednak mnie siê wydaje, ¿e gdyby prze³o¿yæ to na warunki w naszym kraju, to ju¿ nie sz³oby nam tak dobrze. Jest co¶ w nas, ¿e za granic± potrafimy dobrze dzia³aæ. Ja chyba nie chcia³bym pracowaæ w Polsce. Tu jednak wspó³pracujê w wiêkszo¶ci z Polakami. A gospodarze nas podziwiaj±, za solidno¶æ i dobr± organizacjê pracy.
Jacek, wspomina³e¶, ¿e nie pracowa³e¶ w Polsce zawodowo. Czy, zatem nie by³o ci siê trudno przestawiæ, wstawaæ o 7 rano itd.?
JS: O 7 rano, to ja ju¿ jestem na budowie (¶miech). Ja to traktujê jako wakacje. Trzeba mieæ inne podej¶cie do pracy, lubiæ to, co siê robi i temu siê po¶wiêciæ. Oczywi¶cie, trzeba te¿ dobrze ¿yæ z lud¼mi, szanowaæ ich i p³aciæ na czas. Poza tym jeste¶my w Londynie, to metropolia i trzeba mieæ tego ¶wiadomo¶æ.
Recepta na sukces?
JS: Przede wszystkim szczê¶cie. Wa¿ne jest te¿ podej¶cie do klienta i sprostanie jego wymaganiom, zdobycie jego zaufania.
AG: Trzeba kochaæ to, co siê robi.
Rozmawia³:
Artur Wielgus
|